Ludzko¶æ przez ca³± sw± historiê nie stworzy³a wielu po¿ytecznych wynalazków. Tworz±ce siê w mózgu cz±steczki twórczego natchnienia, czasem spadaj± do innych czê¶ci cia³a i wychodz± z nas nie t± drog±, któr± by¶my sobie ¿yczyli. A¿ do teraz zastanawiam siê, po co mi do szczê¶cia bia³e kredki, baterie s³oneczne w latarce, czy fotel katapultowy w helikopterze.
Jednak¿e uczciwie przyznam, ¿e od czasu do czasu mamy przyjemno¶æ do¶wiadczyæ prawdziwych pere³ek ludzkiego geniuszu. Podgrzewana deska sedesowa wyrwie Polskê z ³añcucha stereotypów Polaków-ponuraków, a krzes³a z wieszakami na ubrania zmniejsz± ¶wiatowy wspó³czynnik rozwodów. Lecz nie o umeblowaniu tym razem. Tym razem o twórczym, wynalazkowym cudzie zbiorowego umys³u rodzaju ludzkiego. Tym razem o komunikacji publicznej. To zupe³nie obcy ¶wiat. Pe³en ludzkiej rozpaczy, dramatu, niezrozumienia, gumy do ¿ucia. ¦wiat walki o przetrwanie, ¶wiat prawa silniejszego, ¶wiat irytuj±cego brzêczka nad drzwiami.
Ka¿dy chyba s³ysza³ o autobusowych drapie¿nikach. Ich znakiem rozpoznawczym jest pêk toreb z zakupami lub, co sta³o siê ostatnio modne, wózeczek na kó³kach. Ju¿ z samej racji tego, ¿e te panie prze¿y³y czas PRL-u i nie mia³y miêkkiego jak aksamit, trójwarstwowego, ró¿owego, z wydrukowanym sudoku papieru, jestem w stanie ust±piæ im miejsca zawsze i wszêdzie. Jednak¿e bardzo mnie irytuje kilka faktów. Niewa¿ne, czy wchodz±, czy wychodz± - zawsze musz± byæ pierwsze. Statystycznie zajmuj± 400% wyznaczonej powierzchni siedz±cej, wyliczonej na jedn± osobê (kwestia toreb z zakupami). System rezerwacji wspomnianej powierzchni równie¿ wyprowadza mnie z równowagi. Polega on na celnym zamachu torb±. Nie wiadomo, ilu pasa¿erów utraci³o ¿yciowe marzenia w konsekwencji takich manewrów. A ju¿ samo wymuszanie miejsca siedz±cego jest po prostu zagraniem perfidnym.
Niedawno by³em ¶wiadkiem pewnej niemi³ej sytuacji. Otó¿ pewna starsza pani w berecie, co chwilkê dawa³a znaæ o sobie pewnemu siedz±cemu, m³odemu mê¿czy¼nie, poprzez chrz±kanie i niby przypadkowe tr±cenia torbami. Po pewnym czasie zaczê³a na g³os komentowaæ wychowanie owego, upartego pasa¿era. Nie zauwa¿y³a tylko jednego. Kuli, przys³oniêtej kurtk±. Mê¿czyzna nie móg³ ju¿ wytrzymaæ marudzenia i wsta³. Okaza³o siê, ¿e jest chromy. Staruszka siê tym nie przejê³a i z zadart± g³ow± usiad³a na jego miejscu. Mê¿czy¼nie ust±pi³a miejsca kobieta siedz±ca obok.
Codziennie spêdzam w autobusie 2 godziny. Dziêki temu niemal codziennie zmuszany jestem do bratania siê z ¿yciem ludzi ulicy, nienawi¶ci± do policji, wynikaj±cej z tradycji i stwierdzeniem, ¿e nasze bloki s± szare, bure, ale zaj... urocze. Uwa¿am, ¿e skoro ci nie¶miali (bo zakapturzeni) wspó³towarzysze podró¿y, ciê¿k± prac± i odk³adaniem z³otówki do z³otówki, zarobili na telefon komórkowy z odtwarzaczem mp3, to mogliby jeszcze uzbieraæ na s³uchawki. Raz zdecydowanym tonem poprosi³em o wy³±czenie utworu muzycznego. W odpowiedzi równie¿ zosta³em o co¶ poproszony. O opuszczenie pojazdu w trybie natychmiastowym. I zaznaczam, ¿e owy meloman by³ mniej wylewny ni¿ ja teraz.
Nie tolerujê tak¿e ¿ebraczych gangów, grasuj±cych pomiêdzy rondem Fordoñskim a Jagiellonów. Bezczelnie wys³uguj± siê oni dzieæmi, które niebotycznie krzycz± i wymuszaj± pieni±dze. Ca³e szczê¶cie zrezygnowano z granych na harmonii rosyjskich przebojów pop z lat siedemdziesi±tych.
Zaznaczam, ¿e jestem wra¿liwy na biedê i niedostatek. Sprzeciwiam siê jednak jawnemu oszustwu. Bo czym¿e innym jest tajemnicza choroba, która w taki sam sposób wykrêca nogi i powoduje wyro¶niêcie garbu ka¿demu ¿ebrz±cemu ch³opcu?
Inn± kwesti± s± kontrolerzy biletów. Ca³e szczê¶cie bydgoscy weryfikatorzy piastuj± swoje stanowisko ju¿ od d³u¿szego czasu i stali siê oni do¶æ charakterystycznymi personami, wiêc dobrzy stratedzy wybior± odpowiedni tramwaj. Co prawda s± oni nieugiêci, je¶li chodzi o wypisywanie mandatów, lecz na pewno nie tak nadgorliwi, jak kontrolerzy z Gorzowa Wielkopolskiego, którzy wystawili mandat za zbyt pó¼no okazany miesiêczny lub kanary z Krakowa, którzy podbili mandat za zbyt drogi bilet (ulgowy zamiast studenckiego). Oto przyk³ad prawdziwego powo³ania albo du¿a prowizja od ka¿dego polecenia zap³aty.
Jednak¿e istnieje te¿ wiele pozytywnych aspektów komunikacji miejskiej. Po pierwsze takie co¶ jak transport publiczny w ogóle istnieje, wiêc sytuacja jest dobra. W autobusach i tramwajach nie jest zimniej ni¿ na zewn±trz, co tak¿e mo¿e umiliæ ¿ycie. Gdy oddamy ³±cznie 18 litrów krwi (15 litrów, je¶li chodzi o kobiety), to mo¿emy sobie je¼dziæ za darmo. Poza tym to na wy¶wietlaczu w autobusie dowiedzia³em siê, ¿e rekiny przez ca³e ¿ycie musz± byæ w ruchu. Wspania³a koncepcja edukacyjna. A tak na marginesie, to który bydgoszczanin nie u¶miechnie siê na widok mkn±cej ¿ó³tej rakiety linii 69, prowadzonej przez zwyciêzcê programu Jaka to melodia, pani± Ma³gorzatê? Jestem pewien, ¿e ka¿dy, kto mia³ przyjemno¶æ z pani± jechaæ.