Wróżki, cyganki, wyrocznie. Różnie na nie mówią. Ostatnio coraz więcej osób kusi się na pogawędkę z nimi. Bydgoszczanie, częściej bydgoszczanki mogą takie spotkać w centrum miasta. Ale czy warto skorzystać z ich usług?
Jakiś czas temu idąc ulicą Stary Port zostałam zaczepiona przez cygankę. Podeszła, spojrzała swoimi ciemnymi oczami w moje i zapytała czy nie chcę by mi powróżyła. Nigdy bym się na to nie zgodziła. Jednak kilka dni temu rozmawiałam z siostrą o Cygankach. Zdradziła mi, że chciałaby dowiedzieć się trochę więcej o przyszłości. Postanowiłam, że przekonam się ile w słowach takiej wróżbitki może być prawdy. Nastawiłam się na to, że usłyszę wyłącznie fałsz. Ale eksperyment to eksperyment. Zgodziłam się.
Nie zdążyłam zapytać nawet o cenę. Sama zaproponowała złotóweczkę. Złotówka? Bardzo mało. Myślę, że nawet gdyby zaproponowała dwadzieścia złotych, zatrzymałabym się przy niej. Poszłyśmy na bok. Kobieta rozłożyła karty. Powiedziała, że mam sobie pomyśleć o tym co mi ostatnio doskwiera. Tak zrobiłam. Według jej polecenia wybrałam kartę. Lubisz prawdę. Bardzo często mówisz prawdę. To ci przeszkadza. Ostatnio miałaś jakieś problemy z tym, że powiedziałaś o dwa słowa za dużo szczególnie jednej osobie - rzekła. Strasznie mnie to zdziwiło. Miała rację. Ale ile osób coś takiego spotyka? Każdemu może się coś wymsknąć. Takie sytuacje spotykają chyba większość społeczeństwa. Ale wszystko się dobrze skończyło. Wiesz, że musisz na przyszłość więcej uważać - dokończyła. Znów jej słowa były prawdziwe. No cóż. Nie dałam po sobie poznać, że miała rację. Przeszła do dalszej przepowiedni. Kazała położyć tę obiecaną monetę na karcie. Spojrzała na nią, po czym stwierdziła, że w moim życiu ostatnio dużą rolę odgrywa miłość i kręci się obok mnie blondyn i brunet. No tak. I to było prawdą. Ale potraktowałam to z przymrużeniem oka, bo chyba każda młoda dziewczyna ma jakieś miłosne problemy. A trudno byłoby mi o to bym zawróciła w głowie komuś innemu jak nie brunetowi lub blondynowi. Rudy? A może łysy? Mało prawdopodobne. Jeden dla ciebie jest ważny. Drugi nie. Brunet za tobą lata. A tyś grymaśnica. Nie chcesz go - powiedziała znów prawdziwe słowa.
Chciałam by kontynuowała. Zapytałam o blondyna? Blondyn... nie taki jasny. Ciemniejszy trochę. Tego to kochasz. I on cię kocha mocno. Ale coś ostatnio z wiarą nie tak. Kiepsko ci uwierzyć, że tak jest. Przełknęłam ślinę. Następnie poprosiła bym wyciągnęła jeszcze jedną złotówkę. Powinnam uważać. Różnie mówią o Cyganach. Złodzieje - to chyba najczęstsze ich określenie. Jednak nie obawiałam się, bo w swojej małej portmonetce miałam zaledwie kilka monet. Położyłam pieniądze, tak jak kazała. Chwilę po tym oddała mi je. Było to dla mnie zdziwienie. Schowałam je do kieszeni. Zaraz po tym odparła: Ciebie to w zeszłym roku jakiś mężczyzna zranił. Brunet. I to mocno, w wakacje. Ale to żadna miłość z niego. Jeszcze opowiedziała mi o paru sprawach. W końcu przyszło to czego się spodziewałam. Poprosiła o wyjęcie papierowego pieniążka. Uprzedziła, że go odda. Cokolwiek by się nie stało, wyjęłam dyszkę. Złożyła ją na karcie i powiedziała: Ty to straszna szczęściara jesteś. Nie w takich rzeczach dużych, ale w mniejszych to tak. To z tym blondynem to wiem, że od ciebie tylko nie zależy. Ale z Twoim szczęściem to zobaczysz, że się ułoży i na lata szczęśliwi będziecie. Ja sprawię, że tak będzie. Boga o to poproszę. Dziesięciozłotówką machnęła krzyż mówiąc przy tym: W Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Niech tak się stanie. Ścisnęła pieniądze w ręce prosząc przy tym abym chuchnęła. W tym momencie kasa wyparowała. Wróżka obiecała, że te pieniądze mi tylko pomogą. Mogłabym powiedzieć: Oszustka, ale domyślałam się, że tak będzie.
Wcześniej nasłuchałam się sporo o wróżkach. Słyszałam o nich w telewizji, w radio, od siostry, babci i kuzynki, czytałam w Internecie. Wiedziałam jakie tricki stosują. W pewnym porannym programie wykonano eksperyment. Kobieta odwiedziła kilka osób, które wróżą z kart, z kuli lub dłoni. U jednej z nich poprosiła o wskazówki dotyczące kariery. Mimo, że przysłowiowo słoń na ucho jej nadepnął zapytała o karierę piosenkarki. Wróżbitka optymistycznie do tego podeszła i powiedziała, że jeśli tylko chce, może pojawić się na scenie muzycznej. U innej dziewczyna pytała o dzieci, których wcale nie ma. I co usłyszała? Oczywiście jakie to one wspaniałe. Same kłamstwa...
A ile prawdy było w moich przepowiedniach? Tego nikt nie wie. To co w opisywanej przeze mnie rozmowie mi powiedziała o teraźniejszości, było prawdą. Ale warto zastanowić się. O czym innym jak nie o miłości lub konfliktach z innymi powiedzieć młodej kobiecie? A mężczyźni... zazwyczaj niejeden się wokół takiej kręci. Póki co ja traktuję to z przymrużeniem oka. Może jeżeli przepowiednia na przyszłość się sprawdzi, pomyślę o trafności tych słów. Jestem pewna, że gdyby moje koleżanki usłyszały taki piękny scenariusz, czekałyby nic nie robiąc na księcia. Mnie jednak o to trudno. Liczę się z tym, że usłyszałam to co pewnie bym chciała usłyszeć.
Przed wizytą u wróżki warto pomyśleć także czy pozwala nam na to nasza psychika. Czasami to co nam ktoś mówi bardzo mocno wpływa na to jak postępujemy. Jeśli cyganka przykładowo powie nam: Nie będziesz z tym szatynem możemy wziąć te słowa pod uwagę i niepotrzebnie się rozstać. Takie słowa mogą na nas wywrzeć presję.
Decydując się na opisywaną przeze mnie rozmowę, wiedziałam, że mogę sobie na nią pozwolić. Ale co, jeżeli ktoś nie zdaje sobie sprawy w co brnie? Oj, mnóstwo osób skusiłoby się na taką okazję. W momencie kiedy Cyganka poprosiła o papierowe pieniądze, nie myśląc, człowiek mógłby wyciągnąć banknot stuzłotowy. I kasa poleciałaby w powietrze. Jeśli powiedzielibyśmy, że nie mamy takiego, możliwe, że poprosiłaby o jakąś inną wartościową rzecz. Niejedna na pewno zagląda i do torby!
Jeśli wybieracie się do wróżki lub zostaniecie przez nie zaczepieni, zastanówcie się nad zawartością swojej torby, nad tym jaki wpływ wywiera na nas przyswajana informacja. Warto pamiętać, że osoba, która nam ,,wróży'' może okazać się zwykłą naciągaczką.
Ale czy takie poznanie przyszłości jest potrzebne w życiu? Rozwagi! Los jest w naszych rękach, a nie w kartach!