Arka Gdynia podejmowała u siebie Zawiszę, do Bydgoszczy przyjechał Lotos Trefl Gdańsk. W Gdyni kibice obejrzeli więcej bramek niż ci nad Brdą setów, a oba mecze zakończyły się zwycięstwami gospodarzy.
W roli niepokonanego lidera do Trójmiasta jechał Zawisza, aby zmierzyć się z zespołem balansującym tuż nad strefą spadkową. Nie dziwiło więc, że nastroje były dość optymistyczne, mimo nieobecności kilku zawodników. Stawiana na początku sezonu jako kandydat do awansu Arka stawiła jednak skuteczny opór. 11 minut po rozpoczęciu gry piłkę do bramki wpakował Benat. Po zdobyciu bramki gospodarze złapali wiatr w żagle i poskutkowało to golem w 28. minucie, kiedy to Arifovic ze skraju pola karnego pokonał Witana. Minutę później gola kontaktowego zdobył Błąd. Niestety bydgoszczanie zamiast pójść za ciosem w 31. minucie stracili bramkę za sprawą Jarzębowskiego. Arka przycisnęła i w 36. minucie prowadziła 4:1 a gola zdobył Flis. Przewaga została zniwelowana do dwóch bramek minutę później. Klofik popisał się fantastycznym uderzeniem z 25. metrów. W drugiej połowie to Zawisza naciskał a na bramkę trzeba było czekać ,,aż" do 71. minucie. Ku niezadowoleniu 800 kibiców którzy przyjechali dopingować niebiesko-czarnych po raz drugi na listę strzelców wpisał się Flis.
Mimo porażki Zawisza utrzymał 5. punktową przewagę nad zespołami z dorobkiem 23. punktów, które zajmują 2. i 3. miejsce.
Arka Gdynia 5:2 Zawisza Bydgoszcz (Benat 11', Arifović 28', Jarzębowski 31', Flis 36', 71')
W Bydgoszczy natomiast po raz pierwszy w tym sezonie zawitała siatkówka na najwyższym poziomie. Delecta z Antigą, Wiką i Konarskim na czele mierzyła się z jakże doświadczonym beniaminkiem z Gdańska, który w swoich szeregach ma takie gwiazdy jak Mikko Oivanen czy Grzegorz Łomacz.
Początek seta był wyrównany ale od stanu 4:4 to gospodarze grali lepiej i po atakach w aut Oivanena i Hietanena prowadzili 10:5. Po ,,ciosie" Konarskiego dwa punkty, między którymi nastąpiła podwójna zmiana, zdobyli goście i na tablicy widniał wynik 14:12. Potem zagrywkę zepsuł Szczurek a chwilę później atak skończył Wika i na drugą przerwę techniczną bydgoszczanie schodzili przy czteropunktowym prowadzeniu. Po przerwie z drugiej piłki zaatakował Lipiński a następnie Vdovin nie przyjął zagrywki Konarskiego. Ukrainiec został zmieniony przez Wołosza, który od razu skończył atak. Przy stanie 22:16 Konarski najpierw wpadł w siatkę a potem ,,przestrzelił". Trener Makowski wziął czas po którym najpierw z drugiej linii punkt zdobył Antiga a następnie punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Wika. W następnych minutach błysnął Oivanen. Najpierw skończył atak a następnie - po weryfikacji decyzji sędziów (tzw. challenge) zdobył punkt z zagrywki. W kolejnej akcji zablokowany został Konarski. Seta zakończył Wika atakiem blok-aut.
Dobrze dla graczy Delecty zaczął się drugi set. Szybko objęli prowadzenie (3:1), aby równie szybko je stracić po nieudanym ataku Lipińskiego (5:5). Jednak to oni na pierwszą przerwę techniczną schodzili przy dwupunktowym prowadzeniu po kapitalnym ataku Konarskiego obok potrójnego bloku. Po przerwie nad równie licznym blokiem zaatakował Hietanen, a po chwili Oivanen przez nieporozumienie w szeregach gospodarzy zdobył punkt przebiciem palcami. W dalszej fazie set był bardzo wyrównany aż do stanu 19:18. Najpierw skutecznie zaatakował Wrona, a następnie Siltala który wszedł za naszego środkowego na zagrywkę skończył atak z 2 linii. Po czasie dla trenera gości przyjezdni również zdobyli dwa punkty z rzędu i zapowiadała się ciekawa końcówka. Bohaterem kolejnych akcji był Konarski. Najpierw skończył dwa ataki, zepsuł zagrywkę a następnie skończył atak na 24:21. Zagrywkę zepsuł Wika a po ataku Jurkiewicza było 2:0 w setach.
Bardzo efektownie kolejnego seta zaczęli bydgoszczanie. Najpierw ,,wyrzucony" za antenkę Antiga skończył atak, a w następnej akcji przed środkowym gdańszczan wyrosła ściana w postaci Konarskiego i Wrony. Nasz środkowy następny raz zablokował w piłkę w parze z Wiką a po asie serwisowym Antigi było 5:1 i o czas prosił trener gości. Ta przewaga stopniała od stanu 15:12. Wtedy to Wika najpierw posłał piłkę w aut a potem został zablokowany, a następnie Oivanen zaatakował po bloku. Po czasie dla trenera Makowskiego przełamał się Wika, który plasem zmylił obronę gości. Bydgoszczanie odzyskali przewagę przy zagrywce Gradowskiego, który wszedł na boisko przy stanie 18:17 za Jurkiewicza. Najpierw po bloku atak skończył Konarski, potem nie pomylił się Antiga, a następnie zablokowany został Wołosz. Przyjmujący Trefla skończył następny a kolejne dwa ataki naszych przyjmujących wylądowały w aucie, w czym była duża zasługa świetnej zagrywki Oivanena. Wtedy, przy stanie 21:20 trener gospodarzy poprosił o czas. Fiński atakujący odpowiedział na to asem a potem świetnym atakiem i goście wyszli na prowadzenie. Na szczęście chwilę potem ten sam zawodnik pomylił się w polu serwisowym. Nie załamał się jednak i w kolejnej akcji zdobył punkt udanym atakiem. Odpowiedział Antiga, a po skutecznym bloku na środkowym drużyny przeciwnej bydgoszczanie mieli piłkę setową. Kontrę (tak jak 10 innych) skończył Konarski i gracze Delecty mogli się cieszyć z kolejnych trzech punktów.
Powiedzieli po meczu:
Grzegorz Łomacz (kapitan Trefla): Gratuluję drużynie z Bydgoszczy. Zagrali dobry mecz, a my nie wyszliśmy z odpowiednią agresją. Teraz czekają nas trudne mecze, w których musimy zdobywać punktów. Trzeci set, głównie dzięki grze Mikko, mógł ułożyć się inaczej.
Wojciech Jurkiewicz (kapitan Delecty): Dziękuję za gratulacje. Bardzo cieszymy się z udanej inauguracji we własnej hali. Dzisiejszy mecz pokazał że jest wiele do poprawienie, mieliśmy kilka przestoi, ale dobrze że mamy 3 punkty.
Grzegorz Ryś (trener Trefla): Gratuluję drużynie Delecty. Wynik nas nie cieszy, nie potrafiliśmy wygrać ani zdobyć seta. Chciałbym usprawiedliwić chłopaków bo w tym składzie trenują od niedawna. Tym bardziej żałujemy tego wyniku, bo graliśmy na niezłym poziomie przyjęcie. Jestem zadowolony z postawy Mikko Oivanena i Macieja Wołosza, szkoda że nie wykorzystaliśmy ich dobrej gry. Można powiedzieć, że ,,płacimy frycowe". Zespół póki co lepiej prezentuje się na treningach, mam nadzieję, że niedługo pokaże to w meczach.
Piotr Makowski (trener Delecty): Nie zlekceważyliśmy rywala, jednak martwi brak koncentracji przy przewagach, które łatwo roztrwanialiśmy. W Warszawie popełnialiśmy mniej błędów. Ważne, że powygrywaliśmy końcówki. Wszyscy są gotowi i chętni do gry, co pokazał dziś Wojciech Gradowski. Myślę że Trefl będzie sprawiał problemy faworytom. Można powiedzieć, że przed nami trudne wyjazdy, jednak w tej lidze jest tyle gwiazd w zespołach iż nie można mówić o łatwych meczach. Zapewne najbardziej zadowoleni z tego są kibice.
Delecta Bydgoszcz - LOTOS Trefl Gdańsk 3:0
(25:21, 25:22, 25:23)
Składy:
Delecta Bydgoszcz: Lipiński (2 pkt.), Konarski (21), Wrona (7), Jurkiewicz (3), Wika (8), Antiga (12), Dębiec (libero) oraz Gradowski (1), Siltala, Cerven
LOTOS Trefl Gdańsk: Łomacz, Oivanen (20), Augustyn, Hietanen (4), Świrydowicz (6), Vdovin (3), Serafin (libero) oraz Wilk, Szczurek, Wołosz (15), Kaczmarek M.(1).
MVP: Stephane Antiga