Publicystyka
Data utworzenia: 2010-01-26
Era Internetu i Super Niani...
Po obejrzeniu pierwszego odcinka Super Niani by³am przera¿ona i zirytowana. Odby³am praktyki w wielu placówkach edukacyjnych, ale to, co zobaczy³am na ekranie, wywo³a³o u mnie wstrz±s. Siostra ogl±da³a program spokojnie i z uwag±, a ja chodzi³am po mieszkaniu delikatnie ujmuj±c... z³a.
Co siê z nami sta³o? W koñcu powo³ujemy na ¶wiat ¿ywe i emocjonalne istoty, a nie cybernetyczne twory z telefonami komórkowymi w tornistrze.

Dzisiaj patrzê jednak na Super Nianiê inaczej. Przez pryzmat osób, którym pomaga. Aczkolwiek nadal martwi mnie brak pewnej ¶wiadomo¶ci, bo w koñcu my wychowujemy dzieci, ale one wychowuj±... nas! Wychowujemy siê wzajemnie. Po dzieciach mo¿emy zobaczyæ, kim jeste¶my. Ich zachowanie na ogó³ bardzo du¿o mówi o nas samych, choæ rzadko to dostrzegamy albo nie chcemy tego dostrzec.

Korczak mówi³ zawsze o wspó³winie. By³ ¶wiadomy swoich braków i wad. Nigdy nie mówi³: bierzcie ze mnie przyk³ad. Uwa¿a³, ¿e doro¶li, maj±cy przecie¿ wiêksz± ¶wiadomo¶æ z³a, a pope³niaj±cy mimo to z³e czyny, nie maj± prawa uznawaæ siebie za wzór. Musimy mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e sami musimy robiæ to, czego od dziecka wymagamy. Je¶li pope³nimy b³±d, pozwólmy sobie zwróciæ uwagê. Przepro¶my. Ale nie tak, jak Charlotte swoj± córkê Ewê w Sonacie jesiennej Bergmana, nie wiedz±c tak naprawdê, za co. Rodzic i dziecko mog± byæ partnerami. Partnerstwo wcale nie oznacza rezygnacji z wymagañ.

Ma³o kto ma odwagê powiedzieæ, ¿e wychowawca powinien byæ wychowywany przez dziecko. Joseph Campbell, wybitny znawca mitów, pisze, ¿e gdy prowadzi nas dziecko, czyli rado¶æ i mi³o¶æ, gdy robimy to, co nas uszczê¶liwia, wtedy idziemy za marzeniem, wspierani przez si³y ¿ycia, spotykamy w³a¶ciwych ludzi. Id±c za dzieckiem ka¿da chwila ma blask.

Dzieci przypominaj± nam doros³ym, jak kiedy¶ patrzyli¶my na ¶wiat. Bez uprzedzeñ, bez stereotypów. Dzieci w naturalny sposób przyjmuj± ¶wiat, ludzi takimi, jakimi s± naprawdê. My doro¶li czêsto mamy do niego pretensje. Oto na przyk³ad, dlaczego nie urodzili¶my siê gdzie indziej. Gdzie wed³ug nas by³oby nam lepiej. Ma³e dzieci daj± nam lekcje ufno¶ci, szczero¶ci, niczym nieskrêpowanej rado¶ci. Nastoletnie pokazuj± to, co w nas zanika: spontaniczno¶æ, bezkompromisowo¶æ. Doros³e z kolei prowokuj± do przemy¶leñ na tematy fundamentalne.

Ju¿ od pierwszych chwil ¿ycia dziecka robimy wszystko, by jak najszybciej przystosowaæ je do naszego zwariowanego ¶wiata. ¦wiata konsumpcji i rywalizacji. My¶limy, czy siê przedrze, czy odniesie sukces. A dla dziecka sukces nie istnieje. Ono chce skakaæ, odkrywaæ, w±chaæ, tañczyæ. Cieszyæ siê z tego, ¿e jest. Czêsto mówimy do dzieci, a rzadko ws³uchujemy siê w to, co do nas mówi±. Sukcesem by³oby, gdyby dzieci przychodzi³y do nas ze swoimi tajemnicami. Ale ¿eby tak siê sta³o, musimy byæ uwa¿nymi i przepe³nionymi szacunkiem s³uchaczami. Musimy byæ ciekawi dziecka. Stwarzaæ przyjazn± atmosferê. Daæ dziecku odczuæ, ¿e uszanujemy jego my¶li. Wielu doros³ych uwa¿a, ¿e s³uchanie jest oznak± s³abo¶ci i ¿e taka postawa prowadzi do utraty autorytetu. Autorytet nie polega na dyrektywach, ale na dawaniu przyk³adu, choæ lepiej by³oby powiedzieæ za Papie¿em o dawaniu ¶wiadectwa.

W naszej kulturze dzieciêco¶æ bywa czêsto bagatelizowana, a jest przecie¿ fundamentem przysz³ego losu. Postrzegana jest jedynie jako etap przej¶ciowy do czego¶ wa¿nego, co dopiero nadejdzie - do bycia doros³ym, do spe³nienia czêsto naszych niezrealizowanych oczekiwañ. Stawiamy dzieciom wymagania ponad miarê. Chcemy, by w sposób naturalny nie do¶wiadcza³o ¶wiata i innych ludzi. By zaprzecza³o w³asnym potrzebom i uczuciom, bo tak np. wypada. Zabijamy nie tylko w nich, ale w nas samych ciekawo¶æ ¶wiata. Dzisiaj dzieci maj± klikn±æ myszk± na odpowiednie has³o i wiedzieæ, a nie pytaæ, bo my doro¶li przecie¿ nie mamy czasu. Chcemy byæ kim¶ wiêcej ni¿ jeste¶my i tego te¿ wymagamy od dzieci. Jeste¶my przekonani, ¿e to, co dobre dla nas, jest te¿ dobre dla naszych dzieci. A dla naszego dziecka mo¿e byæ lepsza zupe³nie inna droga.
Tracimy to, co w ¿yciu najcenniejsze - rado¶æ istnienia, ale co gorsza sami tworzymy nowego emocjonalnego kalekê.
To nie stereotypy czy tradycja powinny decydowaæ o naszym ¿yciu, ale nasze wolne, ¶wiadome wybory.

Musimy mieæ ¶wiadomo¶æ, ¿e ka¿da pozytywna, jak i negatywna emocja, przekazana dziecku, ka¿da spêdzona wspólnie b±d¼ zdana na towarzystwo telewizora chwila, ka¿da niewyja¶niona b±d¼ zlekcewa¿ona i przeoczona sytuacja prêdzej czy pó¼niej dojdzie do g³osu. To od nas zale¿y, czy bêdzie to g³os rado¶ci, czy smutku. To od nas zale¿y, czy poradzimy sobie sami, czy bêdziemy musieli skorzystaæ z pomocy Super Niani.

Wed³ug Immanuela Kanta wychowanie jest jedn± z najtrudniejszych sztuk. Aby¶my j± jak najlepiej opanowali. Tego ¿yczê Pañstwu, sobie i przysz³ym pokoleniom.
Autor: Ewa Gerbatowska
Komentarze czytelników:
Ten artyku³ nie zosta³ jeszcze skomentowany lub komentarze oczekuj± na potwierdzenie przez moderatora.
Tre¶æ komentarza
Podpis