Publicystyka
Data utworzenia: 2011-11-12
Hanka na Wawel?
Niemalże 8,5 miliona Polaków oglądało ostatni odcinek Hanki Mostowiakowej w M jak miłość. Dlaczego serial zgromadził taką widownię? Bo fani telenoweli wiedzieli, że Hanka umrze. 8,5 milionów par oczu nie włączyło telewizora rutynowo. Włączyli go, bo o wydarzeniach z odcinka przeczytali w Internecie. Chcieli zobaczyć kres legendy, chcieli być świadkami zmiany świata, zmiany epoki. Od tamtej chwili nic już nie będzie takie same.
Może nie zostałem zterroryzowany do oglądania tego odcinka, ale dyskusji nie było. O godzinie zero musiała być włączona dwójka. To było niesamowite. Żyłem w 2 tysiącleciach, na przełomie wieków, wkroczyłem w nowe milenium, miałem za papieża Polaka, przeżyłem wszystkie edycje Tańca z gwiazdami i Tańca z gwiazdami na lodzie i widziałem jak umiera Hanka Mostowiakowa.

To były sekundy, ale pamiętam każdą klatkę filmową jakby trwała godzinę. Słyszałem głęboki wdech powietrza w płuca Polski. Słyszałem jak w szafie kopulują mole (mam nadzieję, że mole kopulują i że to były mole), słyszałem jak na parterze komuś spadła szpilka (co on robił ze szpilką podczas oglądania M jak miłość?). Podobno nawet Justin Bieber na chwilę przestał śpiewać. To jest wydawać z siebie dźwięki. I w końcu ujrzałem jak na 4 strony rozpadają się kartony, w które uderzył samochód Hanki. Każdy karton poleciał w swoją stronę, niczym uczeń na przerwie, niczym student po sesji. To właśnie kartony przypieczętowały los Hanki. Jak gilotyna, jak szybszy powrót męża, jak kontrola drogówki. Stało się... Cóż to był za pech. Ktoś musiał ustawić piramidę z kartonów na środku wiejskiej drogi, akurat tam, gdzie jechała Hanka...

Telewizyjna ikona polskiego serialu nie żyje. W telenowelowej Polsce budzi to ogromne emocje. Zdrowo wstrząsnęło całym narodem. Czy my Polacy tak bardzo lubimy przejmować się problemami innych, że oglądamy telewizyjne tasiemce? Czy to uwielbienie w podglądaniu, zwrotny ekshibicjonizm? Można zapomnieć o swoich życiowych przeszkodach. Pewnie dlatego tak popularna jest gra komputerowa o tytule The Sims, czyli swoisty symulator życia. Lepiej wcielić się w kogoś innego. Żeby coś zjeść, wystarczy kliknąć, żeby wydalić wystarczy kliknąć 2 razy. Tak bardzo zafascynowani jesteśmy czyimś życiem, że nie interesuje nas własne?

Sam oglądałem ten sławetny odcinek serialu z autentycznym zaciekawieniem. Było to coś intrygującego, przełamującego ustalone wcześniej granice. Gumisie nie przestaną skakać, Kaczor Donald będzie seplenił, Eddie Murphy się nie zestarzeje, a Hanka będzie żyła 100 lat. Lubię takie akcje w serialach - usłyszałem dzisiaj na przystanku. Dlaczego tak marna, z kinematograficznego punktu widzenia, scena śmierci wstrząsnęła ćwiercią narodu? Dookoła mamy o wiele więcej brutalności. Internet, kino, gry - wszędzie pełno przemocy i rzeczy strasznych. Ale jednak to serial wciągnął ludzi jak rockman amfetaminę...

TVP nieźle sobie na śmierci Hanki zarobiło. Nie wyobrażam sobie nawet kwoty za sekundę reklamy przed i po odcinku. Także drodzy aktorzy - zajrzyjcie w kontrakty. Panie Lubiczu, Rysiu, ordynatorze na złe i dobre, Włodziu ze Wspólnej - uważajcie. Lepiej przeczytać scenariusz ze wszystkimi przypisami i adnotacjami...
Autor: Michał Pacer
Komentarze czytelników:
Autor: Widz
Dodano : 2011-11-15 23:46:48
Dlaczego wszyscy się tak czepiają tych nieszczęsnych kartonów? Przecież jej pękł tętniak w mózgu.
Czekamy na Twój komentarz do artykułu.
Treść komentarza
Podpis


Wróźby on-line tarot Infolina 800