Ludzie
Data utworzenia: 2010-02-17
Pokazałem tyłeczek - rozmowa z Tomaszem Saprykiem
O tym, jak przełamać opór przed publicznym rozbieraniem i dlaczego warto zobaczyć spektakl Goło i wesoło, rozmawiałam w bydgoskim Hotelu pod Orłem z aktorem Tomaszem Saprykiem.
InfoBydgoszcz: Otrzymał Pan propozycję wystąpienia w Goło i wesoło. Było to dla Pana zaskoczenie?
Tomasz Sapryk:To był taki specyficzny czas dla mnie, bo zwolniłem się z Teatru Powszechnego, gdzie przepracowałem 15 lat. Pointa jest taka, że wróciłem po 4 latach. (śmiech) Za chwilę mam 20-lecie pracy w tym teatrze, bo jednak jest to moje życie. Ale musiałem się przez chwilkę ,,przewietrzyć". To się fantastycznie zbiegło, fantastyczna propozycja, szalenie inna niż te rzeczy, które robiłem wcześniej. Niż ten repertuar, którym się zajmowałem, bo przecież Teatr Powszechny jest teatrem znanym w Polsce, prowadzonym przez świętej pamięci Zygmunta Hübnera, wyprowadzonym wręcz na piedestał. Ze świetną obsadą, wtedy jeszcze Janusz Gajos, Krystyna Janda, Joanna Szczepkowska, Ewa Dałkowska, Żółkowska, Machalica, Pieczka, Zapasiewicz. Cudowny teatr. I nagle dostałem propozycję repertuaru mocno luźniejszego. Ja się musiałem mocno zastanawiać, bo tak jak mówię przedsięwzięcie i wolnorynkowe, i komediowe, i nie ukrywajmy - dodatkowy element striptiz, z którym musieliśmy się zmierzyć. Ci, którzy widzieli, wiedzą, że jest w tym dużo wdzięku, uroku i pełno zabawy. Ale zanim do tych wniosków sami doszliśmy i pierwszy raz pokazaliśmy się przed publicznością, to proszę sobie wyobrazić, że musi pani rozebrać się przed całą salą. To jest ogromny wstyd i ogromne blokady.

InfoBydgoszcz: Długo miał Pan opory?
Tomasz Sapryk: Najpierw przedstawienia zamknięte przed znajomymi i rodziną. Bardzo stresująca sytuacja, ale ponieważ jest to zakomponowane, wpisane w przedstawienie i jest umotywowane psychologicznie, nie chciałbym nadużywać tego słowa, jest to po coś i jest to warte. Po trzech latach grania doszedł do tego jeszcze motyw odbioru przez publiczność. Publiczność to odbiera tak cudownie, że my za każdym razem chętnie się rozbieramy. (śmiech)

InfoBydgoszcz: Efekt jest oszałamiający. Jako kobieta byłam pod dużym wrażeniem Panów zdolności.
Tomasz Sapryk: Proszę Pani, bardzo mnie to cieszy. Trudno mi skomentować tę sytuację. Dziękuję i zapraszam za każdym razem, kiedy będziemy w Bydgoszczy.

InfoBydgoszcz: Z przyjemnością. Nie jest to zresztą Państwa pierwszy występ w Bydgoszczy...
Tomasz Sapryk: W Bydgoszczy gramy już chyba 3 raz i właśnie na tej cudownej sali. Ta sala robi ogromne wrażenie. Wczoraj graliśmy w Łodzi w Teatrze Jaracza, czyli w takim cukierkowym, lekko secesyjnym miejscu, gdzie można trochę ciszej mówić. Można tam zagrać troszeczkę delikatniej. I nagle jest ogromna scena, która wymaga bardzo silnego głosu. Natomiast, kiedy są brawa i zapala się widownia, i widzi się tę ogromną ilość ludzi zadowolonych, to jest cudowne uczucie, naprawdę fantastyczne.

InfoBydgoszcz: Owacja na stojąco jest chyba najlepszym dowodem na to, że widownia była zadowolona.
Tomasz Sapryk: To już jest rozpieszczanie nas.

InfoBydgoszcz: To trzeci Państwa występ nad Brdą. Czy reakcja bydgoskiej publiczności zmienia się?
Tomasz Sapryk: Nie. Zawsze publiczność w Bydgoszczy jest rewelacyjna. Mamy kilka miejsc na mapie, gdzie publiczność była troszkę inna, bardziej oschła. Niezmiernie rzadko, ale publiczność bydgoska jest cudowna. I hotel, w którym się znajdujemy, Hotel pod Orłem, też jest bardzo miłym miejscem, żeby po takim spektaklu się zrelaksować.

InfoBydgoszcz: Dużej liczbie ludzi kojarzy się Pan z filmowymi rolami komediowymi, a przecież jest Pan aktorem teatralnym, wcielającym się w postaci bardzo... poważne.
Tomasz Sapryk: Ja mam to szczęście, że los mnie obdarzył teatrem w pełnym, ,,mięsistym" wymiarze. Zadebiutowałem 20 lat temu. Zatrudnił mnie Andrzej Wajda. Zagrałem Tybalta w ,,Romeo i Julii". Jeżeli ktoś wejdzie do Internetu, to prześledzi tytuły, w jakich grałem. To jest taka fenomenalna zbitka, która mi, jako aktorowi, bardzo odpowiada. Wielu aktorów ma z tym kłopoty, że gdzieś w filmie jestem postrzegany jako komediowy facet. Pomijam filmy jak wspaniałe ,,Sztuczki", które się zdarzyły. W teatrze od dawna gram duże, bardzo dramatyczne role. Obecnie można mnie zobaczyć w ,,Locie nad kukułczym gniazdem", gdzie gram McMurphy'ego, można mnie zobaczyć w ,,Czarownicach z Salem", gdzie gram Proctora. To są bardzo wymagające dramaturgicznie i technicznie role, więc mam taką cudowną zbitkę takiego swojego świata z prawdziwych głębokich emocji i tej rozrywki na zewnątrz, przez którą, tak jak pani mówi, jestem postrzegany. To jest miłe, ale mam ,,odbitkę" i dystans do tego świata na zewnątrz. Tak naprawdę pracuję po prostu ciężko w teatrze i głównie tym się zajmuję.

InfoBydgoszcz: Czy zdarzyło się Panu w życiu prywatnym wykorzystać umiejętności zdobyte podczas przygotowań do przedstawienia?
Tomasz Sapryk: Nie będę zdradzał za dużo tajemnic. Ale jest Sylwester, zdarza się wypić dwie lampki szampana za dużo. Myślę, że moja żona jest zadowolona z moich wieczornych pokazów.

InfoBydgoszcz: Jeśli prezentuje się Pan żonie równie wspaniale, jak na scenie, to z pewnością.
Tomasz Sapryk: Proszę pani, żonie się dużo lepiej prezentuję niż na scenie. (śmiech) A poważnie... Nie korzystam z tego, aczkolwiek generalnie lubię tańczyć.

InfoBydgoszcz: Czy zdarza się w czasie spektaklu zapomnieć tekstu, bądź przytrafiają się inne wpadki?
Tomasz Sapryk: Zdarzyło się parę zabawnych sytuacji. Zdarzyło się zapomnieć tekstu, zapomniałem zabrać jakiś rekwizyt na scenę. Kolega nie wszedł i musieliśmy wymyślać dalszy ciąg sceny. Było bardzo dużo zabawnych sytuacji. W ogóle trzymamy się z tą paczką od trzech lat, lubimy się, jeździmy razem. Jesteśmy totalnie różni, z różnych światów, środowisk, różnych szkół teatralnych. Niektórzy nie mają szkół teatralnych, tak jak Henryk Gołębiewski, jest naszym cudownym przyjacielem. Bardzo się polubiliśmy prywatnie i bardzo nam ta sytuacja odpowiada.

InfoBydgoszcz: Rozmawialiśmy o oporze przed publicznym rozbieraniem. Mówił Pan, że odczuwał duży dyskomfort. Jednak jako pierwszy pokazał się Pan na scenie w negliżu.
Tomasz Sapryk: Nawet tyłeczek pokazałem. (śmiech)

InfoBydgoszcz: Przy 300 spektaklu bywa, że mają Panowie tremę? Że pojawia się moment zawahania?
Tomasz Sapryk: Tremy raczej nie miewamy. Bywają natomiast wysokie wymagania techniczne, tak jak dzisiejsza sala, która była duża, bez mikrofonów. Trzeba było dotrzeć do publiczności. Duża przestrzeń... Są sale, które są mniej lub bardziej wymagające. Publiczność też zdarza się mniej i bardziej wymagająca. Teraz napotykamy raczej takie problemy. A jeśli chodzi o nasze jakieś obawy, to już mamy je za sobą.

InfoBydgoszcz: Czy w związku z tym, co prezentujecie na scenie, zdarzały się jakieś zabawne propozycje od pań z widowni?
Tomasz Sapryk: Oooo, proszę pani. Niezmiernie rzadko, ale zdarzyło nam się parę razy, że to przedstawienie przerodziło się w show, którym jest. Ale faktycznie zdarzyło nam się, kiedy byliśmy w Stanach na występach gościnnych, gdzie jest inne podejście do tego typu przedstawień, że zarobiliśmy 10 dolarów.

InfoBydgoszcz: Dodatek do pensji. (śmiech)
Tomasz Sapryk: Kolega Królikowski nawet 15. Nie wiem dlaczego, zawsze więcej dziewczyny wyciągały, jak widziały Pawła Królikowskiego.
Paweł Królikowski: Tomek jest skromny. Nie mówi o swoich dochodach, bo się boi skarbówki. (śmiech)

InfoBydgoszcz: Reżyser planował założenie partii Goło i wesoło. Byliby Panowie skłonni do niej wstąpić?
Tomasz Sapryk: Myślę, że ogromne rzesze by były. Ale chyba zeszlibyśmy od razu do podziemia. Może w podziemiu jest już taka partia.

InfoBydgoszcz: Dlaczego bydgoszczanie powinni zobaczyć Wasz spektakl?
Tomasz Sapryk: Widziała go pani? Proszę więc napisać dlaczego. Nam jest ciężko o tym mówić. Ja uważam, że przyjeżdżamy, ciężko pracujemy i jednocześnie się bawimy. I chcemy się tą radością i zabawą z publicznością podzielić. Myślę, że nie jest to stracony wieczór, można się oderwać od codzienności i troszeczkę ubawić. A dla części męskiej może być to zabawny moment złapania dystansu do samego siebie.

InfoBydgoszcz: Dziękuję serdecznie.
Tomasz Sapryk: Dziękuję pani.
Autor: Joanna Kempska
Komentarze czytelników:
Autor: Nap
Dodano : 2010-02-17 20:54:35
sodoma i gomora!
Czekamy na Twój komentarz do artykułu.
Treść komentarza
Podpis


Wróźby on-line tarot