Publicystyka
Data utworzenia: 2010-07-14
Już za cztery lata...
Mistrzostwa Świata w Republice Południowej Afryki na pewno przejdą do historii. Po raz pierwszy mecze odbyły się na Czarnym Lądzie, po raz pierwszy Mistrzem okazała się Hiszpania. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne było aż 120 minut, a strzelcem jedynej bramki został Andres Iniesta. Przy okazji oglądania finałów w chojnickich ogródkach zadałem sobie pytanie: Jaki Piotr Hukało będzie oglądał kolejny finał?
Za cztery lata piłkarze będą rywalizować na boiskach Brazylii. Prawdopodobnie ci zawodnicy, którzy dzisiaj biegali za piłką wystąpią już raczej w charakterze analityków zmagań młodszych kolegów. Niestety, nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jaki JA będzie oglądał ich wysiłki. Jestem w takim miejscu mojego życia, że nie mogę być niczego pewien. Może wydarzyć się zupełnie wszystko. Ale od początku!

Z pewnością będzie mi, jako 26-letniemu koniowi, miło przeczytać, co mnie martwiło cztery lata temu. A ten 22-latek piszący to po powrocie z weekendu w Mielnie, to rozstrojony emocjonalnie dzieciak, który nie może poradzić sobie ze stratą bliskiej osoby - osoby, której imię na pewno będzie pamiętał przy okazji kolejnego finału Mistrzostw. Ból w tej wersji, na którą APAP nie pomoże. Wracając do wizji przyszłości, wiem tylko, że może zdarzyć się wszystko. I chyba tak jest w całym ludzkim życiu - tak naprawdę nasza możliwość wpływania na własne losy to ta mniejsza część wpływów. Większością rządzi przypadek. Bliżej jest mi do określenia swojej wizji na Mistrzostwa Europy w 2012 roku. Jak dobrze pójdzie, będę panem z licencjatem, który musi dokonać przeskoku z dziecko-studenta w dorosłość. Czyli stabilna praca, kobieta, z którą wiąże poważne plany na przyszłość, perspektywa stabilności. Teoretycznie może być zupełnie inaczej. Finały Mistrzostw w 2014 roku mogę oglądać w swojej willi w Sopocie, bo wygram dużą kasę w lotka, mogę oglądać w więziennej świetlicy, bo po przebudzeniu po zakrapianej imprezie miałem jeszcze dawkę niedopuszczalną, spowodowałem wypadek i wyłapałem 12 lat więzienia, mogę być najlepszym dziennikarzem, uznanym fotografikiem, podróżnikiem, ojcem 4-letniego szkraba nudzącego się w czasie, gdy tata będzie oglądał mecz. Być może podczas finału Marcin w rozmowie z Robertem powie: ,,Jeszcze cztery lata temu rozmawiałem z nim, co będziemy robić w przyszłości. Skoczymy mu jutro zapalić znicz?"

Nie potrafię ustalić, co będę robił. Brakuje mi ,,życiowego cokołu". Czegoś, co będzie moim wyznacznikiem do dążenia. Ciężko mi też przypomnieć sobie, jakie emocje targały mną podczas finału Włochy - Francja w Niemczech. Z pewnością nie myślałem, że będę tutaj, gdzie jestem, z takim bagażem doświadczeń. Na pewno miałem swoje problemy, swoje radości i smutki. Dzisiaj ich nie pamiętam.

Więc po co planować? Nasz zaplanowany scenariusz może spełnić się tylko w małym stopniu. Wynika z tego, że nasze plany to tak naprawdę tylko nasze marzenia?
W każdym razie nie mam wpływu na to, kim będę, gdzie będę, z kim będę oglądał najbliższy finał Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. I co pan z tym zrobisz? Nic nie zrobisz...

Zobacz blog autora.
Autor: Piotr Hukało
Komentarze czytelników:
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany lub komentarze oczekują na potwierdzenie przez moderatora.
Treść komentarza
Podpis


Wróźby on-line tarot