Jak to onegdaj bywało, aby uzyskać informację trzeba było o nią zabiegać. Aż strach pomyśleć! Adorować ,,wiedzących", poświęcić dzień na wizytę w bibliotece, w której było wszystko prócz potrzebnych materiałów, kupić nierzadko tendencyjną gazetę... lub czekać do wtorku na nierzadko tendencyjną audycję w radiu... ,,To były czasy" - jak mawia senior mego rodu - ,,O matko!" jak mawia jego najmłodsze pokolenie.
Dziś sytuacja jawi się zgoła inaczej. Informacje wciskane nam są do ręki, do głowy i gdzie tylko można jeszcze... później zdajemy z nich obywatelski egzamin, wszak ,,nie wiedzieć to wstyd". Jedno tylko nie uległo zmianie - nierzadka tendencyjność.
Mając na względzie tragedię powodzian i ich negatywne odczucia w stosunku do mokrych tematów... użyję malowniczego porównania, tak, by wszyscy mogli me skromne przemyślenia czysto odebrać (naprawdę jestem wrażliwym człowiekiem!).
Otóż dawne media były jak wąski strumień, szemrzący cicho w świetle wiosennego słońca. Przez jego wąskość trudno było spotkać go na swej drodze, dostęp mieli nieliczni zdeterminowani w poszukiwaniach, a reszta nieszczęśników skazana była na wtórną deszczówkę. Łatwo było zmienić jego tor, nie wymagało to wielkich nakładów a ludzie prości byli w stanie uwierzyć, że było tak od zawsze: ,,Panie! Przeca nie można zawrócić rzeki!".
Dziś strumień ten jest szeroki i długi jak świat. Rwie z niespotykaną prędkością porywając coraz to nowe ofiary... a ścieków przybyło znacznie (i wciąż przybywa geometrycznym tempem), przez co czerpanie z tego potoku grozi co najmniej problemami gastrycznymi. Tor dzisiejszej medialnej rzeki ciężko zmienić, co nie znaczy, że płynie w zgodzie z własną naturą. Najtrudniejszym zaś zadaniem jest nomen omen znalezienie w tej pokaźnej rzece... czystej wody.
Zapieram się mocno, że nie dam sobie tutaj w kaszę dmuchać i selekcję robię jak należy... jednak coraz częściej mam wrażenie, że to bagno jest zbyt zarośnięte, by znaleźć czyste nietknięte źródło informacji. Ci, co chcą być ponad, w końcu stają się nieobiektywni (sami stają się stroną), ci, co idą z prądem zmieniają poglądy według panującej fali i tym bardziej do stabilnych i obiektywnych nie należą.
Znalezienie odpowiedzi na pytanie jak odsiewać informacje sugestywne od obiektywnych, jest tak trudne jak odpowiedź na pytanie po ilu praniach niebieskie majtki staną się błękitne - bo skąd wiadomo, który odcień niebieskiego to już błękit? Skąd wiadomo kiedy przestajemy być manipulowani, a kiedy ściek zamienia się w czystą wodę?
blog autorki