Publicystyka
Data utworzenia: 2010-06-01
Moda na śmierć
Michał Pacer
Nie opłaca się umierać. Już za życia wszyscy próbują się dostać do naszego portfela, bynajmniej nie w celu obejrzenia fotografii żony. Całe szczęście w takich przypadkach wystarczała strzelba, drewniana laga lub mniej lub bardziej wymowne gesty, aby mieć spokój. Gorzej, gdy osiągnęliśmy już stan spokoju świętego.
Z racji małej dozy ruchliwości, po śmierci trudniej bronić ciężko zarobionej krwawicy. Pieniądze lubią posiadać właściciela, jednakże nie wykształciły one tak zaawansowanych procesów emocjonalnych, aby przywiązały się do kogoś na dłużej. Pieniądze lubią wędrować, a bezpańskie pieniądze są jak mięso w parówkach - rzadko się zdarza, więc trzeba to wykorzystać.

Siniaki, odleżyny i otarcia to naprawdę nic miłego. Pewnie dlatego wymyślono tak mięciutkie kołdry, poduszki, koce, nakrycia, materace, jaśki, pierzyny, karimaty i śpiwory. Zastanawiam się jedynie, po co komuś, kto nie zamierza już wstać, podrapać się po genitaliach i się przeciągnąć, pluszowe poduszki oraz zamszowe obicia w trumnie. Wydaje mi się, że zmarłej osobie nie zależy na wysokim poziomie komfortu cielesnego. Zdaje mi się także, że złota biżuteria, nowy garnitur czy garsonka i modne buty nie sprawią, że owa persona poczuje się bardziej atrakcyjna.

Niezmiernie szkoda jest zakopywać piękną, lakierowaną, dębową skrzynkę ze srebrnymi okuciami. Szacunek dla naszych bliskich, którzy tak naprawdę są już o wiele dalej i których, bądźmy szczerzy, guzik obchodzi wygląd trumny, możemy wyrazić na wiele innych sposobów. Na pewno jednym z nich nie jest wkładanie do kieszeni telefonów komórkowych. A takie gadżety jak książeczka i różaniec mają służyć za życia, a nie po śmierci.

Jedni sobie marudzą, inni rozwijają cmentarną modę w najlepsze. Płaskorzeźby i rzeźby na nagrobkach (mój zmarły jest ważniejszy), przedmioty codziennego użytku w trumnach (grzebień zawsze może się przydać), foteliki wokół pomników (będzie można wygodnie wysłać sms'a wujkowi, 2 metry niżej).

Sama ceremonia pogrzebu także wygląda różnorako. Kremacja i jej konsekwencja w postaci urny z prochami na kominku, to dość rozpowszechniony, nawet w Polsce, zwyczaj. Do tych mniej znanych należy na przykład upłynnianie ciała. Nie wyobrażam sobie stojącego w domu akwarium z płynami ustrojowymi dziadka. Władze Olsztyna planują zainwestować w kriopogrzeby. Podczas takiej ceremonii ciało zanurzane jest w ciekłym azocie, co powoduje, że staje się kruche. Następnie zwłoki są łamane i umieszczane w trumnach - beczułkach ze skrobi ziemniaczanej. Rozkładają się po roku, użyźniając przy tym glebę. Mało tego, okazało się, że w człowieku jest wystarczająco węgla, aby sztucznie przerobić zwłoki na diamenty. I nosić męża na środkowym palcu. Uwieńczeniem życia może być też wystrzelenie ciała w przestrzeń kosmiczną. Koszt takiego kaprysu to 250 tysięcy złotych.

Śmierć jest jedyną z pewnych na tym świecie rzeczy. Te 6,5 miliarda, zamieszkujących Ziemię ludzi, kiedyś zginie i trzeba będzie coś z nimi zrobić. Stany Zjednoczone wpadły na znakomity pomysł. Specjalne świdry wykopują na cmentarzach doły długości około 3 metrów, a trumny składane są do ziemi pionowo. To jedna z rzeczy, która Amerykanom naprawdę się udała. Nie śmiem wspomnieć o kosztach tego pogrzebu, więc na zakończenie powiem wyświechtany banał: nie ma nic za darmo. Nawet śmierć kosztuje. Ale nie każdego to martwi.
Autor: Michał Pacer
Komentarze czytelników:
Autor: fan
Dodano : 2010-06-01 07:22:17
Michale, jak zwykle "wymiatasz". rnChcemy więcej! Chcemy więcej!
Autor: czytacz
Dodano : 2010-06-01 10:53:09
mam nadzieję, że temat nie jest 'z życia wzięty' :Prn
Autor: Malwina
Dodano : 2010-06-01 12:04:39
Cóż. Cieszę się, że jeszcze są osoby, które myślą podobnie do mnie. Niestety coraz więcej osób szpanuje.rnMyślę, że gdy rodzina ozdabia pomniki, trumny, wymyśla przeróżne gadżeciki, organizuje niezwykle ceremonie to nie z myślą o zmarłym, o tym by upamiętnić jego osobę, ale z myślą o sobie, by pokazać innym, że nas na to stać. A jeśli rzeczywiście ma być to okazanie szacunku zmarłej osobie, może lepiej zastanowić się nad tym jak można go okazać bliskim za życia?
Autor: Przemek
Dodano : 2010-06-01 14:36:51
Ciekawy felieton. Okazuje się, że śmierć można "celebrować" na wiele sposobów. Można na niej zarobić, pokazać się światu. Aż strach pomyśleć, co się stanie ze mną po śmierci. Na razie o tym nie myślę, chcę cieszyć się jak najdłużej życiem.
Autor: Grabarz
Dodano : 2010-06-01 21:40:00
W końcu to mamy za darmo, co zrobimy sami ;)
Autor: tacowiewiecej
Dodano : 2010-06-10 11:45:00
Oj, Panie Michale... dziwny ten Pana artykuł. Zastanawiam się co Pan chciał nim uzyskać? Ludzie żyją jak chcą, a po śmierci najbliżsi oddają im taki hołd jaki uważają za stosowne. Nie wiem jaki sens ma ocenianie tego. Mam wrażenie, że nie stracił Pan jeszcze nikogo najważniejszego, stąd ten cynizm.rnNapisał Pan też "Te 6,5 miliarda, zamieszkujących Ziemię ludzi, kiedyś zginie i trzeba będzie coś z nimi zrobić." Jeśli te wszystkie osoby zginą razem, to nie będzie nikogo, by się zająć ich ciałami. Problem rozwiąże się sam. A jeśli przyjdzie nam odchodzić po kolei, w wyznaczonym czasie, to ja mam nadzieję, że ktoś pochyli się nade mną i nie pozwoli by "rozdziobały mnie kruki i wrony". I Panu też tego życzę - w wyznaczonym dla Pana czasie :)
Czekamy na Twój komentarz do artykułu.
Treść komentarza
Podpis


Wróźby on-line tarot