W sobotnim finale Remes Pucharu Polski rozegranym na stadionie bydgoskiego Zawiszy, Jagiellonia Białystok pokonała 1:0 Pogoń Szczecin. Bramkę na wagę zwycięstwa strzelił w 49 minucie spotkania środkowy obrońca reprezentacji Litwy, Andrius Skerla po przypadkowym zgraniu Jarosława Laty.
Zwycięstwo białostoczan mogło być z pewnością okazalsze. Druga połowa meczu była pokazem snajperskiej indolencji gości z Białegostoku. Remigiusz Jezierski, Tomasz Frankowski, Kamil Grosicki mieli stuprocentowe szanse na podwyższenie wyniku. Jednak do tego nie doszło dzięki znakomitej postawie bramkarza Pogoni Szczecin, Radosława Janukiewicza lub przez źle ustawione celowniki białostoczan.
Kto wie, jak mecz potoczyłby się, gdyby w pierwszych minutach sędzia Robert Małek podyktował rzut karny dla popularnych "Portowców". Szczecińscy kibice oraz zawodnicy domagali się wskazania na punkt oddalony o 11 metrów od bramki po faulu El Mehdiego na Marcinie Bojarskim. Zdaniem byłego ekstraklasowego rozjemcy i obecnego eksperta od spraw sędziowskich w programie "Szybka Piłka" Jarosława Szostka, sędzia popełnił błąd. Uważa, że El Mehdi powinien zostać ukarany czerwoną kartką. Natomiast pochwalił arbitra za zweryfikowanie decyzji z końcówki spotkania. Początkowo chciał on podyktować rzut karny dla "Jagi" za rzekomy faul Omara Jaruna na Kamilu Grosickim. Nawet ta decyzja nie wpłynęła pozytywnie na ocenę pracy arbitra przez sympatyków Pogoni. Dali oni bowiem wyraz swojemu niezadowoleniu w trakcie dekoracji zwycięzców i przegranych.
Szczecinianie mieli także szansę na doprowadzenie do remisu w 62 minucie spotkania. Jednak bramkarzowi białostoczan Rafałowi Gikiewiczowi dopisało szczęście po uderzeniu Maksymiliana Rogalskiego z dystansu. Piłka się odbiła od poprzeczki.
Jagiellonia Białystok wygrała zasłużenie. Stworzyła więcej sytuacji bramkowych niż rywale, częściej gościła na ich połowie, częściej utrzymywała się przy piłce. Powinna jednak zdawać sobie sprawę z tego, co należy poprawić w swojej grze. Z taką skutecznością bowiem nie ma wielkich szans na osiągnięcie sukcesu w Lidze Europejskiej. Gra w europejskich pucharach powinna być raczej traktowana jako zdobywanie nowych doświadczeń w grze przeciwko silniejszym zespołom z całej Europy. Sam trener zwycięskiej drużyny, Michał Probierz po spotkaniu przyznał, że marzy o konfrontacji z legendarnym Liverpoolem. Steven Gerrard, Fernando Torres, Dirk Kuyt i wielu innych - walka z nimi może zapaść w pamięci na wiele lat. Do odważnych świat należy, więc powodzenia w europejskich pucharach.