Mówi się, że śmiech to zdrowie. Udowodniono, że ma korzystne działanie dla naszego ciała i ducha. Jest przejawem radości i zadowolenia. Ale bywa też czasami ironiczny i kpiący. Ten jest niebezpieczny. A co ze zmarszczkami?
Śmiech powstaje w centralnym układzie nerwowym. Jest spontaniczną reakcją układu nerwowego, niezależną od naszej woli lub działaniem zamierzonym. Wywodzi się z radości lub z lęku. Ten pierwszy uwalnia od smutków, żalu, przygnębienia. Kiedy śmiejemy się, poprawia nam się humor. Wtedy cieszy się również nasz organizm. Śmiech poprawia krwiobieg i przyspiesza bicie serca, dzięki czemu organizm otrzymuje więcej tlenu. Zwiększa również wydzielanie endorfin, przez co łagodzi bóle głowy, mięśni czy zębów.
Śmiech może również wyleczyć depresję. Trzeba się po prostu często śmiać. Łatwo mówić, trudniej zrobić. No bo jak można się śmiać, kiedy ma się depresję? Jest to na pewno trudne, ale trzeba się do tego zmuszać. Codziennie po kilka minut. Można też oglądać komedie, czytać humorystyczne anegdoty.
W lipcowym numerze magazynu Zwierciadło, siła śmiechu była głównym tematem. W jednym z artykułów dziennikarka opowiedziała historię Normana Cousinsa, który zachorował na nieuleczalną chorobę. Z miesiąca na miesiąc czuł się coraz gorzej. Zażywał ogromne ilości leków przeciwbólowych. O zdrowieniu nie było mowy. Wiedział o tym, bo był lekarzem. Jednak mimo to szukał dla siebie ratunku. Wpadł na pomysł, by jęki bólu zamienić na śmiech. Śmiał się codziennie po kilka godzin. Odstawił leki. Z czasem śmiech sprawił, że ból stawał się coraz mniejszy, aż w końcu Norman wyzdrowiał.
Kiedy opowiadam tę historię swojej rodzinie, oni nie mogą, a może nie chcą w to uwierzyć. Ale myślę, że coś w tym musi być. Przecież nie bez powodu mówi się, że śmiech to zdrowie. Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy się dużo śmieję, jestem weselsza, zły nastrój mi przechodzi.
Zmarszczki, które powoduje śmiech, pojawiają się ok. 30 roku życia. Są one małe. Ale czy warto się tym przejmować? Przecież i tak prędzej czy później powstaną. A niezdrowe byłoby rezygnowanie ze śmiania, tylko po to, by nie mieć zmarszczek.
Najlepszy jest śmiech do łez. Śmiejmy się tak długo, aż zaczną nas boleć brzuch i policzki.