Ludzie
Data utworzenia: 2010-03-30
Tańczę całe życie
Robert Śliżewski, Elwira Zwolińska i młode dziennikarki BOK/fot. Sylwia Arndt
Przed XI Ogólnopolskim Festiwalem Tańca O Puchar Kujaw i Pomorza spotkaliśmy się z jednym z sędziów tego turnieju, Robertem Śliżewskim. Instruktor Gymnasion, absolwent Akademii Wychowania Fizycznego, Uniwersytetu Ludowego i Akademii Muzycznej, pedagog, tancerz, choreograf, wykładowca akademicki, instruktor i uczestnik warsztatów tańca opowiedział nam o swojej pasji, niechęci do You Can Dance i swoich mistrzach.
Wydaje się, że jest Pan człowiekiem o stu twarzach, ale która z nich jest Panu najbliższa?
Najbliższy jest mi taniec. Jestem pedagogiem, robię choreografie jazz i modern, przygotowuję spektakle teatru tańca współczesnego. Tak się złożyło, że początki mojej kariery to taniec ludowy w Suwałkach. Wtedy nie było innych możliwości. Nie żałuję tego wyboru, bo otrzymałem dobre przygotowanie z tańca klasycznego.

Co najbardziej porywa Pana w tańcu?
Taniec to taka sztuka, gdzie ruchem pokazuje się emocje. Realizuję się w nim ruchowo i emocjonalnie.

Jaka jest Pana ulubiona forma/technika tańca?
Lubię takie formy, w których można coś pokazać widzowi i w których widz może uczestniczyć. Taniec współczesny daje najwięcej możliwości. Właśnie teatr tańca daje możliwości przekazywania różnorodnych komunikatów widzowi. Lubię też folklor z którym zaczęła się moja przygoda z tańcem i na pewno zawsze będę realizował się jako choreograf jazz, modern i folklor.

Jakie ma Pan hobby poza tańcem?
Wędkarstwo i samochody.

Czy wziąłby Pan udział w programie ,,You Can Dance" czy ,,Mam Talent"?
Nie jestem za bardzo pozytywnie nastawiony do YCD. Ten program nie pokazuje prawdy o tańcu. Boli mnie to, że młodzi ludzie oglądający ten program nie widzą różnicy między jazzem a hip-hopem, bo style są tam mocno wymieszane. Poza tym YCD pokazuje, że szybko można zrobić karierę w tańcu, co też nie jest prawdą. Jest to dobrze wyreżyserowane show z dobrym marketingiem. Warto by zobaczyć czy po YCD zdobywcy pierwszego miejsca są rozrywani jako tancerze na sceny świata, czy może po krótkiej chwili rozpoznawalności wrócili do ciężkiej pracy, a laury i owacje zbiera program i oglądalność o którą tak naprawdę chodzi.

Jak długo Pan tańczy?
Całe życie.

Kto był największym krytykiem Pana talentu?
Ja sam. Rzadko zdarza się, żebym był zadowolony z mojej choreografii. Zawsze uważam, że coś mi nie wychodzi i zawsze do siebie mówię, że coś jeszcze muszę poprawić.

Jaka była największa nagroda, jaką otrzymał Pan w konkursach tanecznych?
Laureat I Ogólnopolskiego Konkursu Choreograficznego im. Bronisławy Niżyńskiej w Teatrze Wielkim w Warszawie. Inną są uśmiech tancerzy, którym wychodzi trudne łączenie z lekcji.

A jak była Pana największa porażka?
Pedagogiczna. Jestem za dobry dla ludzi. Młodzi tancerze, których wychowujemy nie doceniają instruktorów i zapominają powiedzieć dziękuję, kiedy osiągają sukcesy.

Kto jest dla Pana największym autorytetem w świecie tańca?
Rudolf Nurejew, rosyjski tancerz i choreograf. Wracam często do jego książki, w której opowiada o swoich początkach, bo warto pamiętać jak to było, gdy się zaczynało.
Drugim autorytetem jest człowiek, dzięki któremu trafiłem do tańca, mój pierwszy nauczyciel tańca Jerzy Śniechowski.
W gronie moich mistrzów jest też Michael Jackson. Co ciekawe, kroku Moonwalk nauczyłem się na Uniwersytecie Ludowym.


Czy po wieloletniej pracy z tańcem sam taniec sprawia Panu taką samą radość jak na początku?
Tak, cały czas tak samo. Robię to, co kocham i kocham to, co robię. Tańczę po 4-5 godzin dziennie.

Gdzie uczył się Pan zawodu tancerza?
Na całym świecie.

Czy Polacy potrafią tańczyć?
Tak. Jesteśmy bardzo roztańczonym narodem. Wielu Polaków tańczy za granicą w bardzo dobrych teatrach baletowych, tedatrach tańca i rewiach.

Czy warto tańczyć?
Tak, to piękny zawód dający dużo satysfakcji. Aby otrzymać gromkie brawa na koniec pokazu trzeba wielu wyrzeczeń. Niestety jest to zawód nisko opłacany w Polsce i mało doceniany przez władze. Mimo to wybrałbym go jeszcze raz.

Wywiad przeprowadziły dziennikarki BOK: Julia Arndt, Karolina Osińska i Adrianna Zwolińska
Autor zdjęć: Sylwia Arndt
Opr. instruktor koła dziennikarskiego BOK: Elwira Zwolińska
Autor:
Komentarze czytelników:
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany lub komentarze oczekują na potwierdzenie przez moderatora.
Treść komentarza
Podpis