Publicystyka
Data utworzenia: 2011-08-23
W rytmie okrucieństwa
Vicky ma czterdzieści siedem lat i jest słoniem indyjskim. Głowa, zabawne uszy, masywne nogi, ogon, trąba i delikatnie nakrapiane podbrzusze - całe jej ciało porusza się w jednym tanecznym rytmie. Raz, dwa, trzy. Raz, dwa, trzy. To jednak nie, jakby się mogło zdawać, zabawny taniec, ale nawyk, który pozostał słonicy po długoletnim przebywaniu w zamknięciu, gdzie Vicky rozpaczliwie próbowała rozruszać drętwiejące kończyny.
Słoneczne, sierpniowe popołudnie. Do urokliwie położonego w Dolinie Leśnego Młyna oliwskiego ogrodu zoologicznego przybyło dziś wielu zwiedzających. Turyści, mieszkańcy Trójmiasta - wszyscy chcą się nacieszyć ostanimi dniami lata, przechadzając się wśród egzotycznych zwierząt. Uwagę wielu przyciąga wybieg dla słoni.

Słoń afrykański przechadza się spokojnie wzdłuż ogrodzenia, od czasu do czasu podnosząc z ziemi jakiś listek czy gałązkę. To piękne, majestatyczne, dumne zwierzę. Większa grupka gapiów zbiera się jednak nie przy największym ssaku żyjącym na naszej planecie, ale jego mniejszej towarzyszce - słonicy indyjskiej. Zwiedzających zadziwia jej niecodzienne zachowanie - zwierzę zdaje się tańczyć. Rytmicznie przechyla głowę na bok, jednocześnie robiąc kilka kroków do przodu i poruszając ogonem, po czym wraca na swoje miejsce. Nie zwraca uwagi ani na zdumionych ludzi, ani na drugiego słonia. Automatycznie powtarza tylko te same ruchy.

Vicky cierpi na stereotypię - zaburzenie psychiczne, pojawiające się u zwierząt, które przez długi czas przebywały zamknięte w zbyt małym pomieszczeniu. Do Miejskiego Ogrodu Zoologicznego Gdańsk - Oliwa trafiła w 2006r. z Francji. Vicky, urodzona najprawdopodobniej ok. 1964r., była kiedyś słoniem cyrkowym. Cyrk nie zapewniał jednak słonicy odpowiednich warunków do życia. Zgodnie z wyrokiem sądu Vicky i czery inne słonie miały zostać jego właścicielom odebrane. Jak to jednak często w podobnych wypadkach bywa, po ogłoszeniu wyroku słonie dosłownie rozpłynęły się w powietrzu. Z pięciu zwierząt udało się odnaleźć tylko dwa - w tym Vicky. Zanim do tego jednak doszło, słonica przez półtora roku przebywała zamknięta w ciasnym kontenerze. Zwierzę, które w naturalnych warunkach może wędrować każdego dnia wiele kilometrów (osiągając przy tym prędkość od 7 do 15km/h), było zmuszone do przebywania w tej samej pozycji i bez możliwości wyjścia na zewnątrz przez ponad rok. Vicky trafiła do jednej z francuskich organizacji walczących o prawa zwierząt, która znalazła dla słonicy nowy dom - w oliwskim zoo. Tu, pod fachową opieką i na bardziej przestrzennym wybiegu, dochodzi do siebie.

Stereotypia często dotyka zwierzęta cyrkowe. W sezonie występowym są one stale przewożone z miejsca na miejsce, a klatki, w których się je zamyka, czasem ciężko odróżnić od kontenerów na śmieci. Ciasna, ciemna, niedogrzana i niesprzątana tygodniami buda - w takim otoczeniu zwierzę cyrkowe spędza większość swojego życia. Izolacja gatunkowa zwierzęcia, które spędza czas z dala od innych przedstawicieli swojego rodzaju, dodatkowo wzmaga stres. A ciasne klatki to, niestety, tylko część niewesołej cyrkowej rzeczywistości. W wielu cyrkach wciąż możemy bowiem oglądać pokazy tresury.

Wyobraźmy sobie teraz, że siedzimy na cyrkowych trybunach, a na arenie pojawiają się tygrysy, słonie, lwy. Tygrysy wykonują układ taneczny, wskakują i zeskają z postumentów. Słonie, po wydaniu odpowiedniej komendy, siadają, przybierając ludzką postawę, na specjalnych stołkach. Wszystko to przy akompaniamencie świstu treserskiego bata, w ferii barw. Fiolet, czerwień, złoto, cekiny, brokat - blask narzut i obroży, zdobiących zwierzęta, niemal nas oślepia. I sprawia, że zamykamy oczy, nie widzimy tego, co kryje za sobą to barwne widowisko.

A kryje za sobą czyste okrucieństwo. Za każdym tanecznym krokiem, za każdym poprawnym ruchem zwierzęcia, stoją godziny ćwiczeń, dziesiątki uderzeń bata (bądź razów i kar wymierzonych inną metodą - w wielu cyrkach ujawniono przypadki celowego porażania nieposłusznych zwierząt prądem, bądź ustawicznego ich głodzenia). Zwierzęta są zmuszane przez człowieka do wykonywania czynności niezgodnych z ich naturą. Lew - w naturze doskonały myśliwy, dumnie przechadzający się po sawannie, podskakuje w przebraniu ku uciesze gawiedzi. Nie uczy się go niczego pożytecznego, bo czy taniec pomógłby lwu polować w jego naturalnym środowisku? Tresura polega tu wyłącznie na wpajaniu zwierzęciu bezsensownych, nienaturalnych zachowań dla chwilowej rozrywki człowieka. Dla kilku minut, podczas których ludzie mogą obserwować triumf naszego umysłu i woli nad potężniejszymi z fizycznego punktu widzenia zwierzętami. Bo właśnie zaspokojenie tej prymitywnej żądzy daje nam cyrk, zamiast, wielokrotnie wspominanej przez jego obrońców, możliwości obcowania z dzikimi zwierzętami. Słoń, przybrany w płaszcz z brokatu i cekinów, tańczący przed zgromadzoną na trybunach publiką, nie ma właściwie wiele wspólnego z tym samym zwierzęciem, żyjącym w naturze.

Oczywiście, cyrk nie zawsze musi się wiązać z dręczeniem zwierząt poprzez tresurę. Menażerie, w których można było oglądać egzotyczne zwierzęta, istniały od zawsze. Na podobnej zasadzie działa dziś wiele cyrków, jak na przykład najsłynniejszy cyrk na świecie, Cirque du Soleil - zwierzęta po prostu pokazuje się publiczności, nie wykonują one żadnych sztuczek. W wielu krajach (m.in. w Danii) istnieją regulacje prawne, które zakazują tresury i cyrkowych występów zwierząt nieudomowionych przez człowieka.

W Polsce tresura zwierząt cyrkowych jest legalna, jeśli nie przysparza im ona cierpień. Przepis ten nie jest jednak w praktyce egzekwowany. W najbardziej znanych polskich cyrkach - jak chociażby Cyrk Korona czy Cyrk Arena - wielokrotnie ujawniano jego nadużycie. Mimo to oba cyrki nadal jeżdżą po naszym kraju ze swoimi przedstawieniami. Każdy z nas może zobaczyć ich spektakle, płacąc za to tylko kilka złotych. Cyrkowe zwierzęta zapłacą za naszą rozrywkę znacznie większą cenę. Tak, jak słonica Vicky.

Vicky jest już wiekowym zwierzęciem - średnia wieku słonia indyjskiego w ogrodzie zoologicznym to pięćdziesiąt lat. Dopiero od pięciu przebywa w warunkach, które nie przysparzają jej już cierpienia. Ale uraz, zaburzenie psychiczne, odruchowy taniec pozostał.

Kiedy Vicky jest zajęta jedzeniem, zachowuje się jak normalny słoń - mówi pan Andrzej Gutowski, asystent działu hodowlanego Miejskiego Ogrodu Zoologicznego Gdańsk - Oliwa. - Staramy się wynajdywać dla niej i innych zwierząt jakieś zajęcie, chowamy smakołyki, zabawki. Ale u słonia raz wyuczony nawyk bardzo ciężko przełamać.

Niewiele można już zrobić, żeby pomóc Vicky, ale być może warto wspomnieć jej historię, gdy będziemy zastanawiać się nad odwiedzeniem któregoś z cyrków, gdzie oferuje się widzom pokaz tresury. Taki cyrk niczego nas nie nauczy, nic nam nie pokaże - poza ponurym triumfem człowieka, który zniewala inne istoty dla własnej okrutnej rozrywki. Czyli nic nowego.

A jeśli już znajdziemy się na cyrkowej arenie, pomyślmy, w jakim rytmie klaszczemy w dłonie. To ten sam rytm, który porusza ciało Vicky w jej obłąkanym tańcu. Rytm bata. Rytm ludzkiego okrucieństwa.

Raz, dwa, trzy. Raz, dwa, trzy.
Autor: Katarzyna Sobczyńska
Komentarze czytelników:
Autor: I love Bydgoszcz
Dodano : 2011-08-29 00:08:20
Bardzo dobry tekst. Interesujący temat. Dobrze, że autorka zdecydowała się tę sprawę poruszyć. Od dziś inaczej będę patrzył na cyrk.
Autor: Bobr
Dodano : 2011-08-31 10:34:46
Bardzo dobry tekst. To ze zwierzeciom czesto zadajemy cierpienia, chocby przy okazji zlych warunkow hodowli jest niestety powszechne, ale stanowi raczej pewien efekt uboczny, wynikajacy z lekcewazenia tego ze one tez czuja i maja swoja psychike. Cyrk to jednak cos gorszego - dreczy sie zwierzeta by dostarczyc rozrywki ludziom ktorzy mysla o sobie ze sa ich milosnikami - zabieraja dzieci by popatrzyly na te sympatyczne misie, dumne lwy, piekne koniki itp
Autor: sylwia
Dodano : 2011-08-31 14:51:50
bardzo dobry i ciekawie opisany artykul. Mam nadzieje ze przyczyni sie do uswiadomienia ludziom o istnieniu takiego problemu. A takze ze wkoncu powstana w polsce jakies regulacje prawne..
Czekamy na Twój komentarz do artykułu.
Treść komentarza
Podpis


Wróźby on-line tarot Infolina 800