Kultura
Data utworzenia: 2010-03-07
Wilkołak
Każdy słyszał o wilkołakach. Każdy wie, że przemiana w krwiożerczego stwora następuje przy pełni księżyca. Każdy wie, że jedno ugryzienie zmienia człowieka w przerażającą bestię. Każdy wie, że wilkołaka ustrzelić można tylko srebrną kulą. Tak więc nowy film Joe Johnstona pod tytułem Wilkołak wydaje się być zupełnie niepotrzebnym.
Ale tak nie jest. Produkcja odświeża dawne tajemnice i mroczne legendy o ludziach-wilkach. Pomaga temu sprytnie skonstruowany scenariusz, bogaty w zaskakujące widza rozwiązania. Otóż maniera kina amerykańskiego sprawia, że odbiorca zna zakończenie filmu, już po kilku minutach od jego rozpoczęcia. W przypadku najnowszego Wilkołaka tak nie jest. I to właśnie stanowi największą zaletę dzieła Johnstona.

Historia kształtuje się w intrygujący sposób. Lawrence Talbot, główny bohater filmu, wraca ze Stanów Zjednoczonych do rodzinnej rezydencji w Wielkiej Brytanii. Jego brat ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Jedno jest pewne. Śmierci nie zadał człowiek. Talbot podejmuje śledztwo. Nie kończy się to dla niego dobrze.

W Wilkołaku strach wywoływany jest dzięki ludzkim, fizjologicznym odruchom. Trudno tu mówić o budowaniu psychologicznego napięcia, ponieważ do czynienia mamy z krwawymi, wyjącymi do księżyca bestiami. I jak na film o potworach przystało, widz oblewanymi jest dużą ilością krwi. Na wyróżnienie zasługują sceny przedstawiające przemianę człowieka w wilkołaka, które są paskudnie-olśniewające.

Gra aktorska stoi na średnim poziomie. Notę zdecydowanie podnoszą Hugo Weaving (grający detektywa Abberline'a) i Anthony Hopkins (Sir John Talbot). Emily Blunt w roli Gwen Conliffe jest dość płaczliwa, przez co mało przekonująca. Benicio Del Toro (główny bohater filmu) nie wyróżnia się absolutnie niczym.

Muzykę w tego rodzaju produkcjach naprawdę trudno zepsuć. Kiedy akcja tego wymaga - utwory muzyczne są porywające i dynamiczne, gdy do czynienia mamy z cichymi, leśnymi scenami, są tylko delikatnym dodatkiem do płytkich oddechów bohaterów.

Wilkołak dla pasjonatów horrorów będzie zbyt delikatny, wrażliwych odbiorców wprowadzi w niesmak. To idealny film, gdy brak nam alternatywy, a za oknem znów pada śnieg. Nie oglądać w czasie pełni!
Autor: Michał Pacer
Komentarze czytelników:
Autor: Ramzel
Dodano : 2010-03-12 19:05:00
Bardzo oryginalna recenzja w porównaniu z recenzjami w innych mediach. Gdzie indziej nikt się nad filmem zbytnio nie rozczula. A tu proszę - nawet się poleca. ;)
Czekamy na Twój komentarz do artykułu.
Treść komentarza
Podpis


Wróźby on-line tarot