To tylko niektóre z emocji, które towarzyszyły nam podczas olimpijskich zmagań naszych sportowców. Polacy w Vancouver zdobyli łącznie 6 medali, w tym jeden z najcenniejszego kruszcu. To niewątpliwie najlepszy - od 82 lat - występ Polaków w tego typu zawodach.
Justyna Kowalczyk wróciła już do Polski. W poniedziałek wylądowała na warszawskim Okęciu. Tam czekały na nią rzesze fanów i dziennikarzy. Ci drudzy pytali ją m.in. o sprawę kontrowersyjnych leków na astmę stosowanych przez większość zawodniczek z czołówki, o jej samopoczucie, czy w końcu o jej wrażenia po zdobyciu olimpijskiego złota: - Bardzo się cieszę, że mogłam dać kibicom tyle sportowej radości. Mam nadzieję, że razem z moją drużyną przyniesiemy im jeszcze nie raz wiele emocji i częściej będą mieli okazję, by nas tak witać - powiedziała po wylądowaniu Justyna Kowalczyk.
Kowalczyk złoto zdobyła podczas sobotniego biegu masowego stylem klasycznym. Trasa licząca 30 km stanowiła wielki sprawdzian wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Polska biegaczka pokazała, że jest mocna i na swoim koronnym dystansie zdobyła złoto z czasem 1:30:33.7. Tuż za nią znalazła się Norweżka Marit Bjoergen. Srebrna medalistka od Kowalczyk była gorsza jedynie o 0.3 s. Walka o najcenniejsze olimpijskie trofeum była zacięta aż do końca. Brązowy medal powędrował na szyję Finki Aino - Kaisa Saarinen. Nasza biegaczka może mówić o trójkolorowym sukcesie. Wcześniej w Whistler w dwóch innych konkurencjach zdobyła srebro i brąz. Królowa śniegu została drugim polskim sportowcem - po Wojciechu Fortunie - który zdobył najwyższe trofeum podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich.
Do medalowego dorobku sporą cegiełkę dorzucił Adam Małysz. Polak w Vancouver wywalczył dwa srebra. Skoczek z Wisły musiał uznać wyższość rewelacyjnego w tym sezonie - młodego Simona Ammana. Doświadczenie i rutyna ustąpiły młodości i zapałowi. Polak po konkursie skoków na K-120 zadeklarował, że zamierza przerwać karierę sportową. Postanowił jednak wystąpić jeszcze za rok w Oslo podczas Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym. Czterokrotny Mistrz Świata i zdobywca czterech kryształowych kul ma już 32 lata i z pewnością nie wystartuje na kolejnych Igrzyskach w Soczi.
Na zakończenie zawodów brąz dorzuciły nasze panczenistki. W Squaw Valley medale zdobyły Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak i Luiza Złotkowska. Podczas gdy wszyscy z zapartym tchem śledzili wielki finisz Justyny Kowalczyk, polskie łyżwiarki stawały na starcie wyścigu. Sprinterki o krążek walczyły z Amerykankami, które w finale pokonały o 1,57 s.
Tym samym doczekaliśmy się olimpijskiego medalu. Na szyjach naszych pań zawisł brąz, który dla nas jest cenniejszy od złota. Dlaczego? Bo Polska na to trofeum czekała 50 lat. Poprzedni krążek reprezentacja panczenistów wywalczyła podczas ZIO w 1960 roku.
W sobotę nie powiodło się tylko naszej czwórce bobsleistów. Zespół w składzie Kupczyk, Zblewski, Niewiara, Mróz zajął 14 miejsce w klasyfikacji końcowej po czwartym ślizgu. Bobsleje to sport, który wymaga dużych nakładów pieniężnych. Bez silnego zastrzyku gotówki nie będzie już reprezentantów biało - czerwonych w tej konkurencji. A przynajmniej bez większych sukcesów.
Poniżej oczekiwań spisał się Tomasz Sikora. Polak podczas swoich startów strzelał bardzo niecelnie. Nasz biathlonista najlepszy występ zaliczył w biegu indywidualnym. Zajął wtedy 7. lokatę. Do nieudanych występ w Kanadzie może zaliczyć klan Ligockich. Sportowe rodzeństwo na igrzyskach bardziej spisało się w roli turystów niż reprezentantów kraju. Trzech z czterech członków rodziny Ligockich startowało w konkurencji snowboardowej. Michał i Paulina w halfpipe, a Mateusz w snowcrossie. Ostatni z nich był czwarty od końca. Przedstawicielka płci pięknej, dwukrotna brązowa medalistka MŚ była trzecia od końca. Na przedostatniej pozycji znalazł się Michał. Prezes PKOI, Piotr Nurowski, już zapowiedział koniec współpracy z Ligockimi.
Od początku organizowania Igrzysk olimpijskich, przez 82 lata, Polacy na podium stawali ośmiokrotnie. To, co udało osiągnąć się naszym sportowcom w Vancouver, to ogromny sukces. Sukces będący zwieńczeniem ich długotrwałej i mozolnej pracy. Nasi medaliści i związki sportowe otrzymają od Polskiego Komitetu Olimpijskiego 1,875 mln złotych. Stowarzyszenie za złoty medal przygotowało nagrodę w wysokości 300.000 zł. Za srebro i brąz odpowiednio 150.000 i 75.000 złotych.